Jechałem na Nextbike
Wczoraj miałem okazję przejechać się we Wrocławiu rowerami Nextbike. Pierwszy raz jeździłem takimi miejskimi rowerami w Hiszpanii. Świetna sprawa. Wpisałem numer karty kredytowej, wybrałem rower, automat mi go odczepił i już mogłem jechać.
We Wrocławiu musiałem się troszkę naklikać, żeby wypożyczyć rower. Podałem numer telefonu, ustaliłem PIN, podałem numer karty kredytowej. Przy okazji otrzymałem SMSa z powiadomieniem, że zostałem zarejestrowany w Nextbike.
Czytaj dalej...
13 czerwca 2011, 11:14:42
4 komentarze
Toruń to nie tylko pierniki
Wiecznie zakochany we Wrocławiu, Spiżu, postanowiłem wybrać się do Torunia. Krótka przejażdżka pociągiem i już byłem na miejscu. Przytulny hotelik blisko rynku i pomnika osiołka.

A że był już wieczór, wybrałem się obejrzeń tę słynną panoramę. Aby dostać się do niej, trzeba pokonać długi, świecący w nocy na niebiesko most. Idzie się nim wyjątkowo długo do punktu widokowego.
Czytaj dalej...
10 maja 2011, 18:46:42
1 komentarz
Norway in Nutshell
Jedną z ciekawszych możliwości zwiedzenia Norwegii, jest wycieczka pod nazwą Norway in Nutshell. Za dość niewielkie pieniądze (jak na Norwegię), możemy zwiedzić Sognefjord. Jest to drugi pod względem długości na świecie i zarazem najdłuższy fiord w Norwegii. Zaczyna się on około 72 km na północ od Bergen i ciągnie się 203 km w głąb lądu, aż do wsi Skjolden.

Naszą podróż odbędziemy szybką kolejką, starym pociągiem jadącym przez tunele wydrążone w górach, promem plynącym przez fiord oraz autobusem wzdłuż górskich szlaków. A to wszystko w jeden niesamowity dzień!
Czytaj dalej...
21 czerwca 2010, 18:06:15
3 komentarze
Akwarium w Bergen
Chodząc do ZOO w Łodzi, zawsze lubiłem wejść do budynku z akwariami. Odwiedzając ogród zoologiczny we Wrocławiu, również spędziłem przy rybkach wiele czasu. W Bergen też odwiedziłem akwarium. Jak dla mnie jest to jedno z piękniejszych jakie widziałem!

Znajduje się ono dość blisko centrum i rybiego targu. Latem kursuje prom między targiem rybnym a muzeum. W ponad 60 dużych i małych zbiornikach znajdziemy ogromną ilość zwierząt.
Czytaj dalej...
27 kwietnia 2010, 19:22:15
2 komentarze
Ulriken
Ulriken (po norwesku - syv fjell) to jedna z siedmiu najwyższych gór w okolicy Bergen. Szczyt jej znajduje się na wysokości 643 metrów nad poziomem morza. Na jej szczycie znajdziemy wieżę telewizyjną, restaurację oraz teleskop.

Dostępna jest trasa dla amatorów, która jest nieco dłuższa w porównaniu do tej dla pasjonatów wspinaczki. Natomiast jeśli mamy nadmiar pieniędzy, możemy wybrać wjazd na szczyt kolejką linową. Fajnie buja! Same szlaki mogą być bardzo trudne do pokonania, zwłaszcza jeżeli nie dopisuje nam pogoda. A w Bergen lubi padać!
Czytaj dalej...
07 kwietnia 2010, 16:23:57
7 komentarzy
Weekend w Bergen
W ramach kolejnej taniej (65 zł w obie strony) podróży samolotem, wybrałem się do Norwegii do Bergen. Miasta, które nazywane jest bramą do fiordów, miastem gdzie przez większość dni w roku pada deszcz.

Słowa jakie mogą opisać Norwegię to droga i przepiękna! Pierwsze wielkie wrażenie robią cudowne krajobrazy, ogromne góry i fiordy. Drugi szok przeżywamy kiedy patrzymy na ceny w sklepach. Są one ogromne! Zwłaszcza jeśli chodzi o jedzenie, papierosy czy alkohol. Przykładowo piwo w pubie może kosztować od 40 do 65 NOK (od 20 do 32 PLN).
Czytaj dalej...
29 marca 2010, 02:55:08
19 komentarzy
Cała prawda o tuszu HP
Będąc w DIMO (Dublin Inkjet Manufacturing Operation) - fabryki oryginalnych materiałów eksploatacyjnych HP w Dublinie, miałem okazje przyjrzeć się procesowi tworzenia kartridży do drukarek. Niestety na terenie zakładu nie można było robić zdjęć, więc musiałem się zadowolić tymi jakie przekazano w materiałach prasowych.
Oprócz zakazu robienia zdjęć firma HP posiada wiele patentów a pewne właściwości atramentu, składników oraz procesów produkcyjnych pozostają pod ścisłą tajemnicą handlową. Dzięki temu tusze do drukarek atramentowych HP są trudne do zbadania metodami inżynierii wstecznej. Na świecie istnieje około 100 ludzi, którzy znają te tajemnice jakie kryje w sobie HP.

Fabryka oraz biurowce mieszczą się w Liffey Park Technology Campus, Barnhall Road. Teren obiektu jest bardzo zielony, a na jego trawnikach biegają króliki. Wycieczkę po fabryce rozpoczynamy od wysłuchania zasad bezpieczeństwa oraz zakazu robienia zdjęć. Aparaty chowamy w bezpiecznym schowku i udajemy się do fabryki.
Czytaj dalej...
19 października 2009, 21:12:40
13 komentarzy
Wycieczka do DIMO w Dublinie
Dostałem zaproszenie do wyjazdu prasowego do DIMO (Dublin Inkjet Manufacturing Operation) - fabryki oryginalnych materiałów eksploatacyjnych HP w Dublinie. Seria przypadkowych zdarzeń sprawiła, że lecąc do Dublina, zostaliśmy porwani w Brukseli, a wracaliśmy przez Paryż do Warszawy. A wszystko przez złą pogodę na Okęciu.

Dublin Inkjet Manufacturing Operation w Dublinie.
Do Warszawy przyjechałem dość wcześnie by spotkać się z Akirą, który szedł na egzamin. Po odświeżeniu znajomości ze zlotu Joggerowego. Udaliśmy się na taras widokowy, aby obejrzeć jak bardzo zasypało lotnisko w Warszawie. Można było stwierdzić, że zima zaskoczyła nie tylko drogowców, ale i obsługę lotniska. Kilka płatków śniegu zaoferowało ciekawą podróż po Europie.
Czytaj dalej...
17 października 2009, 12:17:16
9 komentarzy
Szwecja - zielona kraina
W ramach kolejnej taniej (100 zł w obie strony) podróży samolotem, wybrałem się do Szwecji. Celem moim był Sztokholm, a podróż jak zwykle rozpoczęła się w pociągu do Warszawy. Dostać się z centrum stolicy na Okęcie w godzinach porannych jest nie lada wyczynem. Na szczęście taksówkarz znał jakieś magiczne objazdy i szybko udało mi się dotrzeć na lotnisko. W nowym terminalu pachniało cytrynami!

Szybka odprawa, bo jak zwykle zabrałem ze sobą tylko bagaż podręczny (z czego większość to aparat i laptop) i już czekałem na wejście do autobusu, który podwiezie mnie do samolotu. Lecąc do Londynu liniami Ryanair, wykupiłem pierwszeństwo wejścia na pokład.
Czytaj dalej...
06 października 2009, 18:17:06
35 komentarzy
Podróżując PKP
Uwielbiam podróżować, a to wiąże się z korzystaniem z usług PKP. Ile to razy udało się Wam narzekać na jakość usług? Bo mnie ani razu mimo, że daleko im do Renfe w Hiszpanii.

Już sama jazda pociągiem po Polsce jest swego rodzaju podróżą. Nigdy nie wiesz kogo spotkasz na swojej drodze oraz gdzie nagle zatrzyma się pociąg. A miejsca bywają różne.
Czytaj dalej...
22 września 2009, 18:35:22
4 komentarze
HotZlot 2009
HotZlot 2009 można uznać za udany! W tym roku spotkanie odbyło się w Zamku Ryn na Mazurach. Muszę przyznać, że miejsce spotkania było cudowne. Tradycyjnie jako co roku wykonaliśmy skok w powietrze ;-)
Miałem również okazję wystąpić w ostatnim dniu spotkania i opowiedzieć o wyprawie do Czarnobyla. Mam nadzieję, że zachęciłem przez to kilka osób i wybiorą się tam niebawem.
Czytaj dalej...
02 września 2009, 11:21:43
5 komentarzy
Prypeć też nie jest straszna!
Prypeć - opuszczone miasto w obwodzie kijowskim, w północnej Ukrainie przy granicy z Białorusią zwane również Miastem Widmo. Tak mówi Wikipedia. Będąc tam, wcale nie czułem, że to miasto widmo. Już większe dreszcze człowiek przeżywa będąc w Kłominie.

O mitach, potworach i promieniowaniu można wiele mówić, zwłaszcza jak się chce kogoś nastraszyć. Z tego co mówił przewodnik oraz strażnicy w Prypeci nie ma zwierząt, nie ma ptaków, nie ma życia. Jeśli na jakimś zdjęciu zobaczycie ptaka to... ktoś go domalował w Gimpie ;-)
Czytaj dalej...
21 lipca 2009, 14:17:22
11 komentarzy
Czarnobylski mit o promieniowaniu
Na temat katastrofy w Czarnobylu wiele już się naczytałem i naoglądałem. Już nie wspomnę o plotkach jakie krążą wśród ludzi. Wszędzie słychać tylko: "Będziesz świecił jak wrócisz! Przecież tam żyją mutanty!". Jakoś nie przejąłem się za bardzo tymi opowiastkami i udałem się w długą podróż: Łódź -> Warszawa -> Kijów -> Sławutycz -> Czarnobyl oraz Prypeć.

Stojąc pod reaktorem zacząłem zastanawiać się skąd te plotki. Rozejrzałem się wkoło. Kilkadziesiąt osób biegało z aparatem przed murem. Za bramą chodzili strażnicy, kilku robotników w krótkich rękawkach paliło fajkę, część spoglądała na nas ze zdziwieniem. Można było usłyszeć ich myśli: "Przecież tu nic nie ma, po co Wam te maski i liczniki?"
Czytaj dalej...
16 lipca 2009, 19:05:31
57 komentarzy
Borne Sulinowo - Dom Oficera
Pytając od zejście nad jezioro Pile w Bornym Sulinowie powiedziano mi, że mam skręcić w prawo za Okrąglakiem. Dom Oficera zbudowano w latach 1934 - 1936 przez Niemców. Służył on jako szkoła artylerii armii niemieckiej Wermachtu. Znajdowało się tam również kasyno oficerskie. Budynek służył do szkolenia oficerów i podoficerów jednostek pancernych generała Heinz Wilhelm Guderian.
W latach 1945 - 1992 budynek dostał się pod władze Radzieckie. Określano go mianem Garnizonowy Dom Oficerów. Stał się on kulturalnym centrum Bornego Sulinowa. Znajdowało się tam kino, teatr, sala koncertowa oraz dyskoteka. Siedzibę miała tam również lokalna stacja telewizyjna, która emitowała programy nadawane między innymi z Moskwy. Wśród tych wszystkich medialnych uciech, mieściła się tam restauracja.
Czytaj dalej...
30 czerwca 2009, 18:15:34
4 komentarze
Cmentarz z ,,pepeszą"
Wyjeżdżając z Bornego Sulinowa i kierując się w stroną wioski Krągi możemy trafić na stary Cmentarz cywilno-wojskowy z ,,pepeszą". Znajduje się tam sporo mogił z pochowanymi po wojnie rosyjskimi żołnierzami oraz ich rodzinami.

Nazwa cmentarza wzięła się od pomnika jaki stoi tuż przy wejściu - dłoń celująca w niebo czerwoną pepeszą. Cmentarz jest w bardzo dobrym stanie. Umieszczony w lesie na uboczu drogi.
Czytaj dalej...
24 czerwca 2009, 22:10:10
Dodaj komentarz
Grupa Warowna "Góra Śmiadowska"
Pomiędzy Bornym Sulinowem a Kłominem ciągnie się dawny poligon wojskowy. Na jego terenie można napotkać pozostałości różnego rodzaju bunkrów zbudowanych przez Armię Radziecką. Znajdziemy tam najwięcej bunkrów ćwiczebnych, gdzie żołnierze doskonalili umiejętności ich zdobywania.

Jednak aby obejrzeć naprawdę ciekawy bunkier schowany w górze należy pojechać na Górę Śmiadowską (Buch Berge, 168 m. n.p.m.). Wybrałem się tam starym, wojskowym pojazdem terenowym.
Czytaj dalej...
19 czerwca 2009, 19:38:38
4 komentarze
Kłomino - wymarłe miasto
Tyle się mówi o wymarłych miastach na Ukrainie po wybuchu reaktora w Czarnobylu. Opustoszałe miasta i wioski ciągną się tam kilometrami. Jednak nie trzeba tak daleko szukać wymarłych miast. Możemy odwiedzić Kłomino, które leży w okolicy Bornego Sulinowa (około 15 km od miasta). Miasto znajduje się na skraju dawnego poligonu. W czasach radzieckich nosiło ono nazwę Grodek lub Gródek, a po niemiecku zwano je Westwalenhof.

Historia miasta zaczyna się w okolicy roku 1935. Wówczas w mieście stacjonowały wojska niemiecki, oddziały Służby Pracy. Znajdował się tam też obóz niemiecki. Jeńcami byli głownie Polacy (ponad 6 tysięcy jeńców), Francuzi oraz Rosjanie. W 1945 roku po odejściu wojsk niemieckich z racji zakończenia II Wojny Światowej, miasto przeszło we władanie Armii Radzieckiej. Rosjanie zbudowali tu nowe bloki, garaże, koszary. Pojawiły się sklepy oraz kino. Miasto tętniło życiem i zasiedlało je około 5000 mieszkańców. Cywile nie mieli wstępu do miasta.
Czytaj dalej...
13 czerwca 2009, 17:25:54
37 komentarzy
Wycieczka rowerowa #2
Długi weekend majowy trzeba rozpocząć małą wycieczką rowerową. Na celowniku obrałem sobie Ośrodek Wypoczynkowo-Szkoleniowy 'CESARKA'. Znajduje się on dość blisko Łodzi i oferuje około 5 hektarowe jeziorko oraz lasy.
Pokaż Wycieczka rowerowa #2 na większej mapie
Dojazd na miejsce jest dość prosty. Z Łodzi wyjeżdżamy na ulicę Strykowską potem skręcamy w prawo do wsi Stary Imielnik, potem Ługi i jesteśmy już na miejscu. Przed wyjazdem wszyscy ostrzegali mnie, że ulica Strykowska jest bardzo niebezpieczna i trudna do pokonania. Mylili się!
Czytaj dalej...
01 maja 2009, 19:41:35
15 komentarzy
Wycieczka rowerowa #1
Z racji tego, że za oknem mamy już piękną pogodę, postanowiłem wybrać się na dłuższą wycieczkę rowerową po okolicy. Jak to zwykle bywa w moim przypadku krótki wypad na rower przerodził się w dłuższą wycieczkę.
Zaczęło się klasycznie. Szybka jazda na Lublinek a potem...
Czytaj dalej...
20 kwietnia 2009, 09:55:58
7 komentarzy
Głupie naklejki!
W ostatnim czasie w Łodzi pojawiło się dużo ciekawych czerwonych naklejek z napisem: "Uwaga, nielegalna reklama usuwana na koszt łodzian!". Ciekawe na czyj koszt naklejane są te naklejki?

Debilizm rządzących w Łodzi nie zna granic. Lepiej wydać pieniądze na naklejenie kolejnej nalepki niż usunięcie starej. Drzewa giną, ulotki i tak wiszą, a teraz wzbudzają większe zainteresowanie.
Czytaj dalej...
23 marca 2009, 21:37:19
30 komentarzy
Tinky-Winky must die!
Zaczęło się niewinnie. Zawsze się tak zaczyna. To miał być zwykły wyjazd nad Jeziorsko. Nic nadzwyczajnego, spacer, chodzenie po bunkrach.

Wielkie otwarte przestrzenie, troszkę lasu, wody. Cudna melancholia, którą przerwał pomysł Adama. Zastrzelmy tego pedała - Tinky-Winky!
Czytaj dalej...
11 marca 2009, 00:26:06
6 komentarzy
Gorące kąpiele w Uniejowie
Jedną z ciekawszych rzeczy jakie można robić będąc informatykiem jest obijanie się. Zresztą jak tu pracować kiedy system działa stabilnie. Przecież Linux jest dla leniwych. Raz skonfigurowany działa zawsze. Wczoraj wykorzystałem tę tezę i udałem się do gorących term w Uniejowie.

Zdjęcie pochodzi z serwisu termyuniejow.pl.
Jeśli chodzi o dojazd, to nie jest on skomplikowany. Prowadzi do niego z Łodzi jedna, prosta droga. Asfalt na niej wygląda jak pryszczata twarz nastolatka po bójce w szkole. Ale lepsza taka niż żadna.
Czytaj dalej...
26 lutego 2009, 08:45:51
14 komentarzy
Komunikacyjne zombie
Dojeżdżając do pracy codziennie spotykam się z różnymi formami zombie jakie atakują miejskie pojazdy. Większość z nich posiada moherowe nakrycia na głowie a na ich ciele zawieszony jest wielki wór lub dywan zwany zazwyczaj kożuchem. Stojąc na przystanku początkowo ich nie zauważasz. Lecz tylko kiedy podjedzie na przystanek autobus, wyłaniają się ze swoich grobowców i atakują pojazd. W życiu bym nie uwierzył, że te babcie tak szybko potrafią biegać!

Czytaj dalej...
22 lutego 2009, 12:46:17
23 komentarze
Stanowisko dowodzenia "Obszar Środek"
Rok temu wybrałem się ze znajomymi nad Zalew Sulejowski, żeby po nim pospacerować. W tym roku też odwiedziliśmy to miejsce. Niestety lód był zbyt cienki, żeby po nim chodzić, więc ruszyliśmy szybko w stronę bunkrów. Tym razem wiedzieliśmy gdzie się udać a piękny głos Marzeny z Automapy umilał nam podróż.
Celem była okolica wioski Jeleń, a dokładnie stacja kolejowa. Po mimo ponurego wyglądu, opustoszałej okolicy pociągi nadal się na niej zatrzymują. W pobliskim lesie znajduje się zespół dużych schronów z czasów II Wojny Światowej. Obiektom tym nadano ogólny kryptonim Gefechtsstand "Anlage Mitte" (stanowisko dowodzenia "Obszar Środek").
Czytaj dalej...
19 lutego 2009, 10:24:38
7 komentarzy
Sewilijska pomarańcza
Pierwszą rzeczą jaka zwróciła moją uwagę w Hiszpanii była piękna i soczysta pomarańcza wisząca sobie na drzewie przy drodze. Cudowny owoc, silny aromat i ten rajski kolor. Wisiała sobie spokojnie na drzewie tuż przy głównej ulicy. Z każdą chwilą ślinka mi ciekła coraz bardziej. No zerwij ją i zjedz! - krzyknęła Kaja.

Chwyciłem dorodny owoc, szybko obrałem ze skórki i zatopiłem w nim moje zęby. I tu nastał zgrzyt. Wstrętne, kwaśne, gorzkie! Ohydny smak rozszedł się po moim ciele! Jak można to jeść? Stojąc jak głupi i krzywiąc się słyszałem tylko śmiech... Teraz już wiem, że to była Citrus aurantium, czyli pomarańcza gorzka.
Czytaj dalej...
14 lutego 2009, 23:52:32
5 komentarzy
Kultura picia w Hiszpanii
To co najbardziej spodobało mi się w Hiszpanii to ludzie. Do dziś jestem zachwycony ich kulturą, podejściem do życia, spokojem i rozsądkiem, a przede wszystkim brakiem dresów. Przechadzając się późno nocą po mieście, nie bałeś się, że możesz oberwać od kogoś. No po za małym przypadkiem, kiedy sam się o to poprosiłem. A nawet jeśli już spotkałeś gościa, który idąc szeleścił spodniami to wiedziałeś, że wraca z treningu.
Spokój ducha, umiarkowanie, dobra zabawa i zero problemów czy zalanych w trupa ludzi. Tak mogę określić Hiszpanów. Co prawda zwiedziłem tylko kawałek Andaluzji, ale mój kolega, który spacerował po Katalonii również się ze mną zgadza.
Pierwsze co mnie na początku szokowało były tłumy ludzi stojące na różnych skwerkach i pijące alkohol. Przechodząc przez Plaza del Salvador zobaczyłem właśnie taki tłum ludzi. Stali w małych grupkach po kilka osób, pili i rozmawiali.
Czytaj dalej...
30 stycznia 2009, 18:48:40
12 komentarzy
Aresztowany w Hiszpanii!
Tak! Trafiłem do więzienia w Sewilli. Co prawda posiedziałem tam z 20 minut, ale liczy się fakt. W końcu nie każdemu zdarza się zwiedzić hiszpańskie więzienie za darmo. Wszystko zaczęło się normalnie. Odprowadziłem Kaję na przystanek na Prado de San Sebastián by udała się na Uniwersytet Pablo de Olavide. Ja spokojnie podreptałem w stronę centrum. I to był błąd!

Czytaj dalej...
28 stycznia 2009, 21:02:04
14 komentarzy
Lądyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...
Pewnego razu, siedząc spokojnie przed komputerem poznałem Kaję. Dziwny zbieg wydarzeń sprawił, że postanowiłem Ją odwiedzić w Sewilli w Hiszpanii. Podróż swoją zaplanowałem tak, żeby zwiedzić Londyn. Miasto, które stało się rajem bogactwa dla Polaków.

Wszyscy latają do pracy do Londynu. Czekając na samolot do Hiszpanii zwiedzę Londyn. Ciekawe jak tam jest... Stojąc na lotnisku Lublinek przypomniał mi się pewien zabawny dialog z filmu Miś:
Czytaj dalej...
24 stycznia 2009, 23:26:46
20 komentarzy





