Godzina dla Ziemi?
Dokładnie o godz. 20.30, w sobotę, 26 marca, setki milionów osób i instytucji na całym świecie ponownie zgaszą światła podczas niezwykłej akcji zainicjowanej przez organizację ekologiczną WWF. Czy i Ty przyłączysz się do tej akcji?

Ja nie. Będę niemodny (tak jak to powiedziała Kinga Rusin w "Dzień Dobry TVN"). Spożytkuję zmarnowany prąd przez ekologów na obejrzenie jakiegoś filmu. W Polsce elektrownie i tak nie odczują spadku zapotrzebowania na prąd. Ot kolejne medialne show i klikanie Lubię to na Facebooku.
26 marca 2011, 10:45:42
Komentarze
Gdzieś czytałem, że gdyby faktycznie większość osób wyłaczyła odbiorniki prądu, to system zostałby przeciążony i mógłby się uszkodzić. Jeśli to prawda, to naprawa tego wszystkiego spowodowałaby jeszcze większe zanieczyszczenie (pojazdy ekip naprawiających, agregaty prądotwórcze).
Tak więc, godzina dla ziemi to genialny pomysł!
Ja chyba się przyłączę. Ogólnie nie ruszają mnie takie akcje, nie bawią mnie ekologiczne torby, nie ratuję zwierzątek - Ziemia i tak jest skazana na niepowodzenie. Ale ta akcja przypadła mi do gustu. Może być pretekstem by wyłączyć światła, zapalić świece i uprawiać seks ;)
Myślę, że elektrownie stale monitorują zapotrzebowanie,
i najlepiej wiedzą, czy o tej godzinie trzeba powysuwać pręty czy coś innego ;) Np. podczas przerwy w meczu anglicy idą robić herbatę i trzeba uruchomić dodatkową elektrownię wodną, żeby czajniki elektryczne działały...
Z reguły takie akcje są nieprzemyślanym pomysłem bazującym na tym, aby było ładnie, kolorowo i pozytywnie. Niestety duża część "ekologów" którzy wpadają na takie pomysły nie ma pojęcia o tym co robi i nie kieruje się dalekosiężną logiką, tylko odruchami, w stylu "wszystko co zielone jest dobre, a wszystko co CO2 jest złe". Potem się roi od pomysłów w stylu wiatraki w Polsce (skrajnie nieopłacalne, niewygodne, bezsensowne, często stojące całymi latami bez drgnięcia łopaty, bo nie ma wiatru), oprotestowanie chociażby regulacji Wisły (aby przypadkiem nie zniszczyć naturalnego środowiska turkawki żółtoskrzydłej i nie odciążyć dróg z tysięcy tirów na rzecz taniego i czystego transportu wodnego), oprotestowywanie budowy elektrowni atomowych, etc. Nie wspominając już o tym całym pieprzeniu o CO2 jako gazie cieplarnianym - głównym gazem cieplarnianym jest para wodna i my mamy tak naprawdę znikomy wpływ na tak skomplikowane procesy jak ocieplenia i ochłodzenia klimatu.
Ludzie powinni zrozumieć, że to, że maja duży mózg nie oznacza jeszcze, że mają taką moc, aby zniszczyć planetę i odwrócić procesy o skali globalnej jeśli nie kosmicznej. Są co najwyżej czynnikiem w ewolucji, która polega nie tylko na powstawaniu nowych gatunków, ale na ginięciu mniej przystosowanych i elastycznych.
Show jak show. WWF to kolejna organizacja lobbystyczna działająca pod płaszczykiem modnej ekologii, więc zamierzam postąpić dokładnie odwrotnie i pozapalać wszystkie możliwe światła w mieszkaniu ;)
Widziałam dziś rano też Dzieńdobry TVN. Piróg takie głupoty opowiadał że szkoda słow. Co ten ... heh... człowiek może wiedzieć o elektyce i elektrowniach jak ledwo co się zna na tańcu.
Populiści :/
Nie ma to jak wpływ mediów ITI na społeczeństwo...
Ale ja na szczęście musiałem pytać google, kim jest "Piróg", bo oprócz jednego odległego sąsiada o tym nazwisku nie znam nikogo - a tu proszę, jakaś lokalna gwiazdka wypromowana przez ITI do roli autorytetu. Żyd i do tego gej, widać tacy teraz mają największy posłuch wśród szarego motłochu ;)
Nie wezmę udziału w akcji. Elektrownie nie działają tak elastycznie jak się zapewne wydaje zwolennikom tej akcji. Gwałtowny spadek zapotrzebowania na energię o dany procent nie spowoduje, że jej produkcja w przedziale czasu trwania akcji spadnie o taki sam procent. Elektrownie wyprodukują tyle samo energii, która zostanie zmarnowana. W czasie ponownego załączenia wszystkich odbiorników zużyją one w początkowej fazie działania więcej energii niż zużyłyby w takim samym przedziale czasu w przypadku pracy nieprzerwanej. W krótkim czasie zapotrzebowanie na energię gwałtownie wzrośnie. Oszczędzanie energii jest niełatwym tematem. Każda alternatywa ma jakieś skutki uboczne. Nie sztuką jest wymyślić głośny event a rozważnie i efektywnie poprawić sytuację ekologiczną na długi dystans.
eh... co roku to samo.
a ja za rok zamierzam namówić wszystkich znajomych do tej akcji :) jak dzięki temu "performance'owi" czy jak to kuźwa inaczej nazwać :D pół Polski zaliczy blackout to może coś do tych oszołomów dotrze wreszcie.. naszej gierkowskiej sieci dużo nie trzeba :)
Akcja gaszenia światła i odłączania urządzeń elektrycznych od źródła zasilania może przynieść korzyść jedynie portfelowi osoby, która te urządzenia użytkuje :) Jeśli ktoś marnuje energię to robi krzywdę tylko sam sobie, a właściwie to puszcza z prądem swoje złotówki ;)
Powered by Jogger. Copyright © 2002-2003 Justin Mecham & JabberPL Group
Licencja: Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0





Działanie przeciwko systemowi jest dzisiaj bardzo modne. Nie wiem więc, czemu uważasz, że będziesz "niemodny". Będziesz dokładnie taki jak 90% ludzi na świecie - sądzę, że tylko nieliczni zgaszą światło.
Ja natomiast z tych lepszych będę. W soboty wieczorem zazwyczaj nie ma mnie w domu, więc światło wyłączone:D