Informatyk, podróżnik, fotograf

Informatyczne podejście do życia w obrazkach, kolorach i dźwiękach

Kamil Porembiński

Burdel zwany peweksem

Idąc do pracy za każdym razem mijam we wtorki i w piątki piękny burdel. Zwany jest on przez miejscowych Peweksem lub po prostu rynkiem. Znajdziecie tam wszystko. Stare zardzewiałe łyżki, świeżo kradzione gazety Metro oraz baterie, które są wyładowane.

Każdy szanujący się sprzedawca dba o swojego klienta: "Kurwa Panie! No bierzesz Pan to czy nie?". Miłe i grzecznościowe zwroty słychać zaraz po wyjściu z tramwaju.

Biorąc przykład z Hiszpanów, każdy sprzedawca, w środku dnia urządza sobie sjestę! Woń płynu chłodniczego oraz denaturatu unosi się nad takim człowiekiem biznesu. Nie! On nie jest pijakiem. Koledzy zrobili mu psikusa i dolali spirytus do porannej kawy.

ikonka 08 kwietnia 2009, 14:04:46

Komentarze

Paolo, 08 kwietnia 2009, 14:07:26

A ile za tego „Maluszka” ;D?

paszczak000, 08 kwietnia 2009, 15:13:27

To jest wóz dostawczy. On nie jest na sprzedaż. Często też na taczkach rano przyjeżdża dostawa towaru.

ikonka snufkin, 08 kwietnia 2009, 15:14:35

Nie wszędzie i nie zawsze tak jest. Rynek w Sopocie jest całkiem przyjemny, co więcej można tam kupić owoce i warzywa porządnej jakości, tzn. naprawdę świeże, a nie przeleżane w chłodni 15 dni i pomalowane sprayem, żeby wyglądały na świeże. :P

ikonka maoam, 08 kwietnia 2009, 15:52:48

To ona jest tylko we wtorki i piątki? A ja się w poniedziałek zastanawiałam, gdzie się podziali Ci przemili panowie…
Bo też od jakiegoś czasu tam przejeżdżam, obok. :)

ikonka que, 08 kwietnia 2009, 16:47:41

Nie no haha :D to u nas w Łomży to mamy GALERIE a nie rynek :D porównując do tego co tu przedstawiłeś. Tak w ogóle POLAK POTRAFI i co tu się dziwić od małego chowają „Bierz jak dają” odnoszę się tu do tego Metra. (Dziś widziałem jak to ludzie w wieku 20 lat rzucają się na długopisy, smyczki, torebki na dniach otwartych w których to wyższe szkoły prezentowały się kusząc „kiełbasą”.

paszczak000, 08 kwietnia 2009, 17:55:07

We wtorki i w piątki działa ten burdel. W innych dniach bandy meneli chodzą po okolicznych hurtowniach zwanych śmietnikami i zbierają towar.

que, to Ty jesteś z Łomży? :D

dobeer, 08 kwietnia 2009, 19:06:13

„Woń płynu chłodniczego oraz denaturatu unosi się nad takim człowiekiem biznesu.”

Hehehehe! Toć to komentarz w stylu tych ze starych, powojennych kronik filmowych, jak ta:

http://www.youtube.com/watch?v=rs24KVZ1MFo

No brakuje mi tylko jakiegoś finału w stylu tej gimnatykującej młodzieży zetempowskiej. Ale da się wyczuć ten sam mentorowski ton, słów wypowiadanych z punktu widzenia dobrego obywatela, który potępia ten cały syf i burdel :)

A tak bardziej serio, to co ci przeszkadza w tym targowisku? Pewnie istnieje, bo mimo wszystko ma klientów, a ma klientów, bo nie wszystkim się tak dobrze powodzi, jak by sobie można było życzyć.
Że namierzyłeś obiektywem pijaczka, albo usłyszałeś jak ktoś „rzucił mięchem”, ot lokalny folklor, spotykany nie tylko w Łodzi. Dla naprzykładu, o bazarze Różyckiego słyszał? To targowisko, na warszawskiej Pradze, któremu nawet planują muzeum postawić, dla upamiętnienia. Czekaj, zrobię to prawidłowo, tak jak ty i podam jeszcze link do wikipedii: http://pl.wikipedia.org/wiki/Bazar_R%C3%B3%C5%BCyckiego (sory za sarkazm, ale tak mnie natchnęłą notka, że musiałem)
Co by nie było, że to przypadłość typowo polska – bardzo żałuję, że nie zrobiłem kilku zdjęć podobnemu targowisku, jakie niedawno oglądałem w Deansgrange. Ludzie też tam handlują starzyzną, która zalega strychy i schowki w domu (np. znajoma kupiła puzzle 1500 części za 1 euro) i jakoś nikt nie robi z tego problemu. Kto uważa, że znajdzie tam coś ciekawego, to idzie, ogląda i kupuje. I wiesz, jakoś nie widziałem, żeby przeszkadzało komuś, że jeden z handlujących był już po kilku głębszych i zachwalał towar jako „fokin cheap”.

paszczak000, 08 kwietnia 2009, 19:40:29

Jarmark Dominikański jakoś nie wygląda jak ten burdel :] Co mi przeszkadza? Generalnie to, że ja, moi koledzy utrzymują tych pijaków. Nie pójdzie taki do roboty na budowę, tylko żebrze pod sklepem, sprzedaje śmieci a potem za całe 3,50 idzie się upić. Leży gdzieś na chodniku. Genialne!

flegmatyk, 08 kwietnia 2009, 20:05:29

Zdjęcie z maluszkiem przypomina mi City 17.

dobeer, 08 kwietnia 2009, 20:05:51

Sory, ale jeśli chcesz mieć pretensje, to do systemu socjalnego, który przekonuje, że bardziej się opłaca robić „na czarno”, albo iść „na kuroniówkę”, niż szukać pracy. Inna sprawa, że nie każdy taki pijoczek się nadaje do pracy na budowie. Ja przyznaje otwarcie, że bym się nie nadawał, bo nauczyłem się pracy w innej branży.
Żebrać pod sklepem możesz również i ty, jeśli uważasz, że to tak intratne zajęcie. Ja na żebraków, mam jedno, moim zdaniem najlepsze, rozwiązanie – nic im nie daję.
Skoro ktoś się decyduje sprzedawać śmieci raz i nic nie sprzeda, to jak myślisz, za drugim razem znów będzie próbował? Sprzedają, bo ktoś je kupuje, więc jest zapotrzebowanie, na to co ty nazywasz śmieciami. Ty ich nie potrzebujesz, to super, ale uważam, że nie musisz oceniać tych co handlują, jak handlują i czym handlują. To ich sposób na biznes i jeśli coś robią źle, to oni to odczują najmocniej.
Dalej, jeśli chodzi o to co kto robi ze swoimi pieniędzmi, skoro ktoś ma taką finezję i lubi się wprowadzić w stan nadświadomości tanim winkiem, czy koktajlem, to też jego prywatna sprawa. Ja nie widzę żadnej różnicy między nałataniem się „siarkofrutem” i łiskaczem za stoparę złotych. Efekt nałatania wygląda mniej więcej tak samo.

A Jarmark Dominikański… rozumiem, że to taki dżołk był, bo porównując (że zacytuję z jakiejś stronki) „największą, najstarszą i najsłynniejszą imprezę kulturalno-handlową”, do targowiska, możesz mieć problem ze znalezieniem wspólnego mianownika dla obu bytów. Oczywiście, jedno i drugie to „targ”, ale idąc dalej tym tropem będę oczekiwał wpisu z pretensjami o wyglądające jak slamsy blokowiska na Widzewie, a jako kontrapunkt przyjmiemy apartamenty szejka w Dubaju, w końcu jedno i drugie, to miejsce do mieszkania.
Ta analogia porównań nawet jest o tyle trafna, że w owym blokowisku też znajdziesz sporo klnących pijaczków, wypisz wymaluj jak na targowisku.

a-patch, 08 kwietnia 2009, 20:29:35

A ja tam to lubię. I nie jest to stricte polski obrazek. Jakie tam skarby można wykopać! Osobiście bywam co niedzielę i targam do domu tony złomu: a to grę Blade Runner w oryginalnym opakowaniu, a to trylogię Tolkiena po lekkich przejściach, a to tester do kabli sieciowych – i wszystko za juro, pięć jurów. Moja kobieta zaś lubuje się w meblach i wystrojach domu… żebyście zobaczyli te świeczniki…

Każdy musi żyć, ja nadal uważam, że oni te pieniądze wydają na jedzenie.

p.s. w Gdańsku na Przymorzu jest takie cudo. Polecam!

Podpis:
Treść:
Strona WWW (opcjonalnie):
Wpisz kod:code
Składnia Textile Lite jest włączona.

Powered by Jogger. Copyright © 2002-2003 Justin Mecham & JabberPL Group

Licencja: Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0