Księżycowa noc
Była to księżycowa noc. Spoglądając na niebo widziałem tylko tarczę księżyca, która co chwila była zakrywana przez chmury. Z minuty na minutę robiło się ciemniej. W powietrzu czuć było nadchodzące zagrożenie, a wiatr wiejący z północy niósł złe wieści. Mrowienie skóry przeszywało mnie przerażeniem. Trzeba było ruszać. Chwyciwszy za StimPack zawierający D300 ruszyłem. Na dole czekał już Heru-ur. Otworzył luk bagażowy i skinął głową.

Jadąc przez miasto widzieliśmy pustkę. Mimo oświetlonych ulic, blasku lamp oraz księżyca byliśmy jedynymi żyjącymi istotami w tym mieście. Wiatr świszczał między blokami.
Poruszając się dość szybko, pojazd mijał kolejne osiedla w błyskawicznym tempie. Z każdą sekundą przemierzaliśmy kilometry by dostać się do centrum. Cel był nam znany.

Opuściwszy pojazd udaliśmy się w kierunku starych kamienic. Przeciskając się przez dziury w murach, klucząc ścieżkami pomiędzy ścianami budynków dotarliśmy w końcu do celu naszej podróży. Stojąc w cieniu wielkiego biurowca zaczęliśmy zastanawiać się co tak naprawdę się stało.

Heru-ur nie czekając na rozkazy dowództwa wyjął 350D i rozpoczął pomiary. Oparł się o mur i zaczął mierzyć poziom światła w centrum miasta. Długo przyglądałem się jemu jak ze zdziwieniem ustawiał parametry urządzenia i coś burczał pod nosem.
- to dziwne! Poziom fotonów jest strasznie wysoki! - krzyknął do mnie.
- niemożliwe! Czekaj sprawdzę to!
Ze zdziwieniem wyjąłem D300 i sam rozpocząłem pomiar. Adam się nie mylił. Odczyty wskazywały dość wysoką emisję fotonów w tej części miasta. Spoglądając na spowitą chmurami tarczę księżyca zacząłem zastanawiać się nad źródłem promieniowania.

Spoglądając na dziwne napisy na murze, zaczęliśmy się zastanawiać czy nie chcą one nam czegoś przekazać. Wpatrując się w nie z każdą chwilą zaczynaliśmy rozumieć powagę sytuacji. Zlepki słów zaczęły układać się w logiczną całość...
- to nie może być to!
- sprawdźmy pomiary na innych nastawach. Zredukuje przysłonę! Może się uda!
- dobra - odpowiedział Heru-ur i zabrał się za zmianę parametrów urządzenia

Próbując przekrzyczeć wiatr, zacząłem zmieniać parametry czujników. Ku memu zdziwieniu napisy na murze miały rację. Widać pradawni mieszkańcy mieli rację. Zbliżając się do budynku, z każdym krokiem czuć było dziwne mrowienie oraz szum w uszach. Światło jakie emanowała budowla dawała złudne poczucie bezpieczeństwa. Zmieniając nastawy czujników badaliśmy dziwne światło z każdego punktu.

Stojąc pod samymi murami budynku czuło się ciepło i dziwne poczucie bezpieczeństwa.
- Heru-ur, to jest to. Chodźmy już stąd.
- masz rację. Lepiej nie ryzykujmy. Wystarczy na dziś promieniowania.

Zbiegliśmy szybko po schodach. Z każdą sekundą oddalaliśmy się coraz dalej od biurowca. Światło stawało się bardziej rozproszone, robiło się ciemniej i zimniej. Wracało logiczne myślenie. Znowu czuć było strach.
Biegnąc do pojazdu minęliśmy jeszcze dziwną kamienicę. Zatrzymałem się na chwilę by ją uchwycić. Było w niej coś dziwnego. Ale to zbadamy następnym razem.

17 grudnia 2008, 11:48:58
Komentarze
Genialnie napisane, zdjęcia też nieprzeciętne. Chyba też się niedługo wybiorę porobić zdjęcia ;)
W końcu :D A może pofocimy coś we Wrocławiu? Tylko Akira musi się z sziszą stawić :D
This is revelant to my interests :D Marta sobie lustrzanę kupiła, to sobie pofoci też ;) Tylko my początkujący jesteśmy, więc nie śmiać się ;)
No to tak samo jak Irek (Qbs). Jak wyjdziemy na miasto z aparatami to jak dżapańscy turyści :D
Powered by Jogger. Copyright © 2002-2003 Justin Mecham & JabberPL Group
Licencja: Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0





rotfl… co ta praca robi z ludźmi ;)...eee znaczy marsjanami :D:D:D