Jak przeżyć zderzenie z TIRem
Wracając wczoraj z Boatcampu trafiła mi się niemiła niespodzianka. Padał deszcz. Stałem mokry i czekałem na tramwaj przy Piotrkowskiej. Ludzi na przystanku było mało. Zimno, deszcz i ogólnie nieprzyjemnie. W końcu podjechała 14. Tramwaj był praktycznie pusty. W sumie o ile się nie mylę był to ostatni kurs na Retkinię.
Wsiadłem do pierwszego wagonu. Jazda zapowiadała się spokojna i szybka. Puste ulice, brak ludzi na przystankach. Powoli zbliżaliśmy się do Bocianów. Kiedy tramwaj zjeżdżał ze skrzyżowania, kątem oka zobaczyłem pędząca ciężarówkę. Uśmiechnąłem się do siebie, złapałem za poręcze i czekałem na uderzenie.
Trwało to chwilkę. W mgnieniu oka ciężarówka uderzyła w drugi wagon. Słychać było pękające szyby, zgrzyt zgniatanej blachy, a po chwili krzyk pasażerów. Zakleszczone pojazdy przejechały jeszcze kilkanaście metrów. Drugi wagon wyskoczył z szyn, potężny tir zarył w torowisku.

Na szczęście nikogo nie było w drugim wagonie, który został zmasakrowany. Kierowcę z ciężarówki musiała uwolnić straż pożarna za pomocą hydraulicznego sprzętu. Z pierwszego wagonu zostały trzy osoby ranne. Mnie chyba nic się nie stało. Lekko poturbowany, poszedłem na autobus nocny i wróciłem do domu.
Jaki z tego morał? Wsiadaj do pierwszego wagonu.
24 września 2008, 07:57:59
Komentarze
Morał raczej średni i kiepsko do rzeczywistości przystający. ;) Równie dobrze mógłbym powiedzieć wsiadaj do drugiego po tym jak na poznańskim Rondzie Środka zaliczyłem spotkanie 4 z biedronkową Scanią która postanowiła się nie zatrzymać i zatrzymał ją pierwszy wagon. ;)
@radmen, ja natomiast od kumpla słyszałem, że drugi wagon zawsze jedzie szybciej ;-)
Bo jedzie ;)
Statystyka, ta niestała dzifka, mówi wyraźnie, że:
- w drugim wagonie częściej psują się drzwi
- drugi wagon zagina czasoprzestrzeń w czasie wypadku i wyprzedza pierwszy
- w drugim wagonie jeździ więcej nieciekawych elementów aspołecznych
- drugi wagon upodobała sobie krzykliwa młodzież eksperymentująca
- w drugim wagonie bardziej śmierdzi
- drugi wagon bardziej rzuca
- drugi wagon jest jak kompania karna dla kanarów
- z drugim wagonem nie pogadasz
- do drugiego wagonu częściej wsiadają wredne baby z wrednymi psami, które obgryzają nogawki współpasażerom
- w drugim wagonie nie pogadasz z motorniczym (jakież to błyskotliwe;)
ojej, to dobrze ze nic Ci nie jest o_O. Ty zawsze masz jakies przygody xD Za parę/kilkanaście lat będziesz miał materiał do napisania książki o życiu w Łodzi xD
zammer a myślałam że to w pierwszym wagonie łatwiej spotkać kanara :)
czyli z Twojego opisu wynika, że drugi wagon jest dla osób poszukujących wrażeń xD
Agg: owszem, ale w drugim, jak już trafisz, to na takiego skurczybyka, że aż kolana miękną. Rozumiesz, kompania karna ;) // szit, coś tam się kopie z łamaniem linii
i nic mi o tym nie powiedziales? dobrze ze jestes caly :*
ja zawsze wsiadam do drugiego..
Uuu. Niezła przygoda. Dobrze, że nic Ci się nie stało…
PS: jeśli motorniczy ma pewną kontrolę nad pojazdem i w razie zagrożenia będzie próbował się ocalić (hamując/przyspieszając), to może warto być niedaleko niego, a nie w wagonie spisanym na straty (tym, w którym nie ma motorniczego).
Uwaga: nie tyczy się motorniczych z ciągotami samobójczymi.
A co w przypadku, gdy drugiego wagonu nie ma? :P
Wtedy wsiadamy do trzeciego ;)
Znaczy co, motorniczy go odrzucił jak jaszczurka ogon? ;)
(a serio to nie wiem, chyba się nie spotkałem jeszcze…)
> Uśmiechnąłem się do siebie, złapałem za poręcze i czekałem na uderzenie.
Zrobiłeś mi dzień, młody człowieku :)
@zammer, co do tych statystyk na temat drugiego wagonu to sam mam takie wrażenia. Ale jest tego jeden plus. Jak nie masz biletu to wsiadaj do drugiego. Tam najczęściej nie działają (lub ich nie ma) kasowniki :D
@patrycja, mówię Ci :)
@Breffa, co do tramwajów co nie mają drugiego wagonu to ja się ich troszkę boję. W Łodzi są to takie długie plastikowe glizdy co psują się jak kopniesz w drzwi.
dobrze, ze u mnie na wsi nie ma tramwajow…
Breffa: a niby dlaczego? Mnie jako osobie bez samochodu w mieście zajebiście ułatwiają sprawę. Gorzej z tym, że ich stan pozostawia wiele do rzyczenia..
radmen: „ryczenia”?
PNMSP
zammer: cholera, coraz częściej mi się to zdarza… No cóż taki jest efekt jak się za szybko pisze :P
Mialem na mysli stan taboru. W wiekszosci miast sa to stare i rozlatujace sie Konstale.
W Łodzi teraz to tylko tramwajem albo rowerem. Reszta miasta to korki. Rozkopali całe miasto. Wystarczy spojrzeć:
http://lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/901311.html
http://lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/901302.html
http://lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/901354.html
http://lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/901344.html
http://lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/900915.html
Paszczi… no to miło że żyjesz, ja tam bardziej niż na wyborze wagonu polegam na uważnym rozglądaniu się po nadjeżdżających pojazdach, wszak zawsze widząc takiego tira można się zorientować w ktora czesc wagonu uciekac, lub czy nie warto… poświęcić pierwszego wagonu [będąc w 2gim] ciągnąc za hamulec.
Kiedyś jadąc z kumplami, jeden z nich pociągnął za hamulec i nic się nie stało. Uważam, że one nie działają ;-)
hmm to trafiłeś na dziwny tramwaj, już kilka razy miałem tak że się strasznie spieszyłem i jakiś debil mi zatrzymał skład…
o cholera, aż mi się zimno zrobiło…ale fart… a jeszcze tego wieczoru rozmawialismy o Twoim deszczowym powrocie do domu… Paszczuś, to daje do myślenia… całe życie.. można je stracić w jednej chwili… ceńmy kazdy dzień i dziękujmy za każda daną nam chwilę. Masz szczęście i napewno będzie go z czasem coraz więcej.. Buziaki. Pozdrawiam..
chciałoby się powiedzieć wszystko przez boatcamp
Si ;]
Ty to jednak masz farta i ogromną dawkę szczęścia w nieszczęściu. a to ktoś zajedzie drogę, a to listy, teraz tramwaj – generalnie nic złego Ci się nie dzieje, a jeszcze niezłą fotę pykniesz ;)
myślałeś o pracy fotografa wojennego? ;) trochę zapomnisz o programowaniu, serwerach, web 2.0 itp.
a tak na serio, to powtórzę jeszcze raz – dobrze że Ci się nic nie stało, szczęściarzu.
Och ;) Dzięki. Fotograf wojenny? Nie :] Jako administrator od WebMethods więcej zarabiam i nie muszę narażać się na śmierć ;)
Jedyna roznica miedzy wagonami jest taka, ze do trzeciego nie chodza mohery – bo za daleko.
mijałem was zaraz po tym i imo słabiutko jak na nasze warunki
Powered by Jogger. Copyright © 2002-2003 Justin Mecham & JabberPL Group
Licencja: Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0





kumpel mi raz mówił, że jeśli jest jakiś wypadek związany z tramwajem to zawsze ucierpi drugi wagon :)
Trzeba przyznać, że miałeś niezłego farta..