Zegar w głowie
Przeglądając focus.pl trafiłem na ciekawy artykuł o nazwie Zegar w głowie.
Uprzedzasz budzik, budzisz się minutę albo dwie wcześniej, zanim zacznie dzwonić... Jak to możliwe? Odpowiedź znajdziesz w książce „Dzień z życia twojego ciała”, której fragment prezentujemy przed premierą rynkową
Niektórzy ludzie twierdzą, że budzą ich subtelne bodźce słuchowe. Te charakterystyczne dźwięki wczesnego poranka, takie jak początek ruchu na autostradzie, przejazd samochodu dostawczego czy nawet ciche tyknięcie wydawane przez mechanizm budzika na chwilę przed tym, nim zadzwoni. To prawda, że mózg doskonale przetwarza dźwięki podczas snu. To dlatego kupujemy budziki, na których dźwięk jesteśmy wrażliwi. Nie kupujemy natomiast budzików zapachowych z równie ważnego powodu. Choć niektórzy ludzie mogliby przysiąc, że z głębokiego snu wyrwał ich ohydny smród skunksa albo uderzający do głowy aromat zaparzanej kawy, nowe badania wskazują na coś innego. Naukowcy z Brown University wykazali całkowity brak reakcji podczas wszystkich faz snu, oprócz najwcześniejszej, na intensywne zapachy, takie jak mięta czy szczególnie szkodliwa pirydyna, składnik smoły węglowej, często używana jako środek konserwujący do drewna na opał. Nie licz na to, że nos cię ostrzeże, mówią naukowcy: „Nie można polegać na tym, że ludzki węch obudzi śpiącego. Nie jest do tego zdolny”.
Tak czy inaczej, istnieje wiele dowodów wskazujących, że sygnały, które nas budzą, mogą wcale nie pochodzić spoza naszego ciała, lecz z jego wnętrza, i są swego rodzaju inteligentnymi małymi budzikami w umyśle, które przygotowują nasz mózg do przebudzenia. Gdy Peretz Lavie, badacz snu z Technion, Izraelskiego Instytutu Technologii, sprawdzał, czy ludzie potrafią obudzić się sami z siebie o określonej porze bez żadnych zewnętrznych sygnałów, dokonał zaskakującego odkrycia. Wielu badanych obudziło się dziesięć minut przed lub po wyznaczonej porze, nawet gdy była to dopiero trzecia trzydzieści nad ranem. To naprawdę imponujące wyczucie czasu, przewyższające nawet zdolność określania czasu większości ludzi podczas dnia, kiedy nie śpią. Inne badanie wykazało, iż już samo oczekiwanie, że sen dobiegnie końca o określonej porze, zwiększa o 30 proc. stężenie we krwi hormonu stresu – kortykotropiny (ACTH). Jest to nieomylny znak, że mózg przygotowuje się do przebudzenia.
Ciąg dalszy na stronie focus.pl.
29 maja 2008, 15:31:16
Komentarze
Jupi :)
Haa, artykuł o mnie xD
Mam wszystkie objawy opisane w pierwszej części artykułu – budzenie się tuż przed dzwonkiem budzika. Potrafię się obudzić o założonej godzinie z dokładnością do minuty bez nastawienia budzika. Nie wiem czy o każdej porze bo nie sprawdzałam, ale przeważnie skutkuje xD I działa to też nawet jak mam juz nagromadzony niedobór snu. Wszystko zależy od mojej świadomości przed pójściem snu co do wagi pory wstawania. Co więcej, jak sobie założę że mam być wyspana – to zwykle tak jest xD
I do momentu przeczytania tego artykułu nigdy się nad tym nie zastanawiałam, to po prostu sobie „było”.
Zaciekawił mnie najbardziej ten fragment o sowach i skowronkach. Skoro 3x więcej jest osób sowowatych, to może społeczeństwo powinno się zastanowić nad rytmem dnia, pracy/snu? Po co wstawać na 7/8/9 do pracy, czyż nie lepiej w takim razie wstawać później a pracę kończyć powiedzmy 21-22? Zresztą, przecież organizm ma tendencję spadkową aktywności w ciągu dnia.. to może wstawać np na 10 do pracy, pracować do 14, iśc spać by ponownie iść do pracy na 17 i pracować do 20 i może w nocy jeszcze parę godzin? Dlaczego 8 godzin jest tą założoną miarą dobrego snu… mnie wystarczą 4 godziny spania w nocy by czuć się dobrze i 1-2h snu w ciągu dnia.
Znajomy znajomego zrobił eksperyment przez wakacje – 3-4 godziny aktywności, poczym szedł spać i tak ok 3 razy w ciągu całej doby. I funkcjonował normalnie :)
Co do tego snu, „drzemki” po pierwszym dzwonku budzika… nie zgodzę się z tym że jest to sen bezproduktywny, czasem naprawdę wystarczy te parę minut by się dużo bardziej dobudzić.
I to by było na tyle, dzięki za udostępnienie możliwości komentowania :*
Pozdr.
Ja zawsze gram z budzikiem w grę „Kto szybciej”. Polega ona na tym, że muszę się obudzić szybciej niż on zadzwoni. Zawsze wygrywam :D
Aha… xD
To u mnie jest inaczej, nienawidzę mojego dźwięku budzika i dlatego się budzę wcześniej by go nie słyszeć xD Na samo wspomnienie sie orzeźwiam i pobudzam, brrr….
Ja mam fajny budzik bo gra mi Kubusia Puchatka, a jak każdy wie piosenka zaczyna się słowami: „Już pora wstać...” ;-)
Powered by Jogger. Copyright © 2002-2003 Justin Mecham & JabberPL Group
Licencja: Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0





ugi bugi tupi tupi