Burza i po burzy
Zaczęło się wszystko spokojnie wczoraj. Niebo było ładne, lekko pociemniało. Chmury zaczęły kłębić się powoli nad Retkinią przyciemniając coraz bardziej mi osiedle. Zrobiło się chłodno, zaczął wiać mocno wiatr. Drzewa i ptaki miały powoli dość. Te pierwsze łamały się, a ptaki uciekały pod stropy dachów szukając kawałka spokojnego miejsca. Jeden wróbel wpadł do mnie na balkon i nie chciał wylecieć. Wolał posiedzieć na progu wejścia do balkonu i przeczekać burzę.
Im dalej się patrzyło na niebo, tym bardziej robiło się ciekawie i kolorowo. Chmury przybierały różne ciekawe formy i kształty, a zbliżające się odgłosy burzy zwiastowały nadchodzące piekło. Zacząłem znowu martwić się znowu o zasilanie mojego komputera. Pewnie znowu ŁZE będzie miał awarię i uptime pójdzie wraz z burzą w niepamięć. Szkoda...
I udeżyło... blisko mojego bloku. Niebo zaświeciło się nagle na kolor różnowy. Nawet nie wiem kiedy zrobiłem to zdjęcie. Chyba mi wyszło całkiem przypadkowo. Niestety jest rozmazane, ale i tak mi się podoba. Jest to pierwsze moje zdjęcie błyskawicy.
A teraz zdjęcia z dzisiejszej burzy. Biedny ptaszek. Latal długo próbując dotrzeć do mojego bloku by tam odpocząć. Co zbliżał się do dachu, to potężny podmuch powietrza cofał go kilka metrów od bloku. I w końcu nie wiem czy mu się udało, gdyż pobiegłem zobaczyć czy komputer jeszcze działa. Działał... i wtedy...
Zrobiłem zdjęcie drugiej błyskawicy, która uderzyła w blok Qrczaka. Widać ją po lewej stronie zdjęcia. Cienka, lekka, fioletowa smuga. Zrobiłem ją całkiem przypadkowo. Dopiero po wrzuceniu zdjęć do komputera zobaczyłem, że jest tutaj jakaś błyskawica. A kilka chwil później 39 dni 9 godzin 9 minut 2 sekundy odeszył w niepamięć.
I kolejne zdjęcie błyskawicy. Była naprawdę potęzna. Niebo pojaśniało natychmiast, mimo, że wyładowanie było dość daleko. Szkoda, że nie miałem jakiejś kamery lub lepszego aparatu. Błyskawice są piękne...
A to już po błyskawicy. Wszystko wróciło do normy. Zrobiło się ciemno, cicho. Po drugiej stronie bloku natomiast waliło piorunami mocno. Tam już padał grad.
Deszcz, grad, powódź. Kulki gradowe usypały ładną górkę na moim parapecie. Osiedle widziane z mojego balkonu nagle zniknęło. Nie było widać dalej niż na 20 metrów.
A to parking przed moim blokiem. Studzienka kanalizacyjna nie nadążała z odprowadzaniem wody. Strumień deszczówki podmył ogródek mojej sąsiadki, oraz uniemożliwił ludzia wyjście z samochodów, aby mogli dojść do klatki schodowej. Na szczęście 10 minut po burzy cała woda odpłynęła.
14 czerwca 2007, 20:40:03
Komentarze
oj burze to piękna sprawa, dzisiaj wieczorkiem była i u mnie piękna burza no może bez takiego jak wyżej mokrego efektu ale błyskawice były piękne :)
Były piękne, ale nie na tyle piękne bym zapomniał, że mi komputer wyłączyły ;]
| Komentować mogą jedynie zalogowani |
Powered by Jogger. Copyright © 2002-2003 Justin Mecham & JabberPL Group
Licencja: Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0





Burze są zaj…. fucking awesome :-)