Google Desktop pod Linuksem
Google udostępniło wczoraj Linuksową wersję beta wyszukiwarki zarówno Internetu, jak i lokalnych zasobów - Google Desktop. Program automatycznie indeksuje i przeszukuje lokalne foldery, w tym historię odwiedzanych stron www, pocztę czy podręczniki man. Projekt nie został wydany na wolnej licencji.
Google Desktop w wersji Linuksowej wykorzystuje własne algorytmy indeksowania. Programiści nie zdecydowali się na wykorzystanie gotowych silników jak np. Beagle. Co ciekawe Google Desktop używa również mechanizmu wersjonowania plików, dzięki temu można na przykład znaleźć poprzednie wersje zmienianych plików (np. dokumentów).
Oprogramowanie dostępne jest jak na razie tylko dla architektury x86, oficjalnie wspierane są dystrybucje: Debian 4.0, Fedora Core 6, Ubuntu 6.10, Novell Suse 10.1 i Red Flag 5. Program wymaga glibc w wersji minimum 2.3.2 i gtk+ 2.2.0.
Mnie szczerze powiedziawszy nie przypadło do gustu i już je usunąłem. Aplikacji udało się nawet zawiesić Xy ;-)
28 czerwca 2007, 23:08:55
Dodaj komentarz
Gdzie te dotacje?
Chodzę na szkolenia w ramach projektu Na ratunek - projekt wpierający rozwój przedsiębiorczości. Celem tego projektu jest aktywne wspieranie zatrudnienia poprzez stymulowanie powstawania nowych mikroprzedsiębiorstw oraz zapewnienie nowozarejestrowanym mikroprzedsiębiorcom pomocy w wykorzystaniu dostępnych instrumentów wsparcia. Generalnie mówiąc dają kasę, której nie trzeba oddawać dla nowo otwierających się firm :)
Byłem już na dwóch szkoleniach. Na pierwszym dowiedział się, że trzeba płacić na ZUS. Na drugich zajęciach dowiedziałem się, że mam do wyboru 4 rodzaje podatków jakie chcę płacić. I po dłuższym zastanowieniu po głowie chodzi mi takie pytanie:
- To już dwa dni szkolenia. Dowiedziałem się, że założenie firmy i jej prowadzenie wiąże się z wiecznym oddawaniem pieniędzy jakimś urzędom. Na pierwszych zajęciach rozdali nam nawet formularze likwidacji firmy jaką założymy. Zatem.... Gdzie ta kasa, którą mamy dostać?
23 czerwca 2007, 22:56:10
Dodaj komentarz
Jak było na WZOS 2007
Wczoraj miałem przyjemność uczestniczyć na spotkaniu pod tytułem Wieczór z Open Source 2007. Była to już trzecia edycja tego spotkania. Jak zwykle pogoda dopisała, więc było strasznie gorąco i duszno. Na szczęście działała klimatyzacja i troszkę ochładzała pomieszczenie wypełnione rządnymi wiedzy Linuksiarzami.
Na spotkanie przyszło wielu znajomych, więc impreza przemieniła się w kameralne spotkanie, na którym rozmawialiśmy o Open Source. Tematy wykładów były następujące:
- Piotr Kolasiński - "Java -- bardziej system operacyjny niż platforma"
- Marcin Bartoszek (Hewlett Packard) - "Open Source w Korporacji"
- Kamil Porembiński, Dawid Kałużny - "Wirtualizacja i emulacja na Linuksie, czyli jak zadowolić wymagającego"
Jak to zwykle bywa na tego typu spotkaniach, doświadczyliśmy małej usterki z rzutnikiem, która chwilowo raziła nas takim oto ekranem. Po zabawie z pokrętłem przy przełączniku wszystko wróciło do normy i można było dalej prowadzić wykłady.
Moim zdaniem impreza była bardzo udana. Miła atmosfera, kameralne grono słuchaczy, rozmowy do późna w nocy po spotkaniu oraz godziny przemyśleń na temat Linuksa sprawiły, że ten wieczór przejdzie do historii dla niektórych z nas. Mam nadzieję, że będzie tak samo na kolejnej tego typu imprezie.
Więcej zdjęć na flickr.com.
16 czerwca 2007, 10:30:15
Dodaj komentarz
Burza i po burzy
Zaczęło się wszystko spokojnie wczoraj. Niebo było ładne, lekko pociemniało. Chmury zaczęły kłębić się powoli nad Retkinią przyciemniając coraz bardziej mi osiedle. Zrobiło się chłodno, zaczął wiać mocno wiatr. Drzewa i ptaki miały powoli dość. Te pierwsze łamały się, a ptaki uciekały pod stropy dachów szukając kawałka spokojnego miejsca. Jeden wróbel wpadł do mnie na balkon i nie chciał wylecieć. Wolał posiedzieć na progu wejścia do balkonu i przeczekać burzę.
Im dalej się patrzyło na niebo, tym bardziej robiło się ciekawie i kolorowo. Chmury przybierały różne ciekawe formy i kształty, a zbliżające się odgłosy burzy zwiastowały nadchodzące piekło. Zacząłem znowu martwić się znowu o zasilanie mojego komputera. Pewnie znowu ŁZE będzie miał awarię i uptime pójdzie wraz z burzą w niepamięć. Szkoda...
I udeżyło... blisko mojego bloku. Niebo zaświeciło się nagle na kolor różnowy. Nawet nie wiem kiedy zrobiłem to zdjęcie. Chyba mi wyszło całkiem przypadkowo. Niestety jest rozmazane, ale i tak mi się podoba. Jest to pierwsze moje zdjęcie błyskawicy.
A teraz zdjęcia z dzisiejszej burzy. Biedny ptaszek. Latal długo próbując dotrzeć do mojego bloku by tam odpocząć. Co zbliżał się do dachu, to potężny podmuch powietrza cofał go kilka metrów od bloku. I w końcu nie wiem czy mu się udało, gdyż pobiegłem zobaczyć czy komputer jeszcze działa. Działał... i wtedy...
Zrobiłem zdjęcie drugiej błyskawicy, która uderzyła w blok Qrczaka. Widać ją po lewej stronie zdjęcia. Cienka, lekka, fioletowa smuga. Zrobiłem ją całkiem przypadkowo. Dopiero po wrzuceniu zdjęć do komputera zobaczyłem, że jest tutaj jakaś błyskawica. A kilka chwil później 39 dni 9 godzin 9 minut 2 sekundy odeszył w niepamięć.
I kolejne zdjęcie błyskawicy. Była naprawdę potęzna. Niebo pojaśniało natychmiast, mimo, że wyładowanie było dość daleko. Szkoda, że nie miałem jakiejś kamery lub lepszego aparatu. Błyskawice są piękne...
A to już po błyskawicy. Wszystko wróciło do normy. Zrobiło się ciemno, cicho. Po drugiej stronie bloku natomiast waliło piorunami mocno. Tam już padał grad.
Deszcz, grad, powódź. Kulki gradowe usypały ładną górkę na moim parapecie. Osiedle widziane z mojego balkonu nagle zniknęło. Nie było widać dalej niż na 20 metrów.
A to parking przed moim blokiem. Studzienka kanalizacyjna nie nadążała z odprowadzaniem wody. Strumień deszczówki podmył ogródek mojej sąsiadki, oraz uniemożliwił ludzia wyjście z samochodów, aby mogli dojść do klatki schodowej. Na szczęście 10 minut po burzy cała woda odpłynęła.
14 czerwca 2007, 20:40:03
3 komentarze
Bierna walka z upałem
Siedzę sobie właśnie na balkonie, piję zimny napój chłodząco, orzeźwiający, który szybko odświeża umysł. Wiatr wieje bardzo przyjemnie. Siedzę na wygodnym fotelu pod parasolką, tak, że żadne promienie słoneczne nie naruszają mojej i laptopa prywatności. Jest cudnie.
Co jakiś czas zerkam na różne konsole i patrzę jak w pokoju smaży się serwer. Jest mu naprawdę ciepło. No cóż. A mógł iść na balkon ;-).
12 czerwca 2007, 18:05:51
3 komentarze
Jak nie zginąć w MPK ;-)
Przede wszystkim nie należy stawać przy oknach, a w szczególności takich, które do Ciebie strzelają kamieniami lub szkłem ;-)
Wsiadłem dziś do tramwaju numer 10. Jechałem na uczelnie. Obok tramwaju ktoś na traktorze kosił trawę. Nagle usłyszałem wielki huk i zobaczyłem jak metalową blachę nad drzwiami tramwaju wbity jest kamień. Odwróciłem głowę i zobaczyłem ranę postrzałową na szybie. Szyba wyglądała jak jedna wielka pajęczyna....
Jak tylko tramwaj ruszył, zaczęła się trząść, trzeszczeć i strzelać odłamkami szkła w tłum ludzi. Po jakiś 2 minutach jazdy rozsypała się w drobny pył. Wszędzie latało szkło...
Kocham korzystać z usług MPK ;-) Zawsze może coś się wydarzyć.
06 czerwca 2007, 18:10:24
6 komentarzy
NetBeans CD
Dziś doszła do mnie paczka z płytą NetBeans w wersji 5.5. Kolega namówił mnie bym wszedł na stronę Order Your Free NetBeans worldTour CD i zamówił darmową płytę. Jako, że ostatnio na uczelni programujemy w JAVIE to chciałem zobaczyć co przyślą mi na płytce.
Na płycie znalazłem:
- NetBeans 5.5
- NetBeans IDE 5.5 ML
- NetBeans Mobility Pack 5.5
- NetBeans Profiler 5.5 ML
- Sun Java System
- Application Server 9.0 Update 1
- NetBeans 5.5 Documentation
Najbardziej spodobał mi się NetBeans Mobility Pack 5.5, którego w sumie już dawno zassałem by stworzyć Sysinfo Viewer.
04 czerwca 2007, 18:00:09
Dodaj komentarz
Komputer mnie lubi :)
Robię właśnie kopię zapasową danych i w trakcie przeglądania logów z FPTa zobaczyłem takie coś :)
RETR /public_html/forum/files/dscn5573_701.jpg 150-Accepted data connection 150-The computer is your friend. Trust the computer 150 277.1 kbytes to download 226-File successfully transferred
01 czerwca 2007, 23:45:24
3 komentarze




