Informatyk, podróżnik, fotograf

Informatyczne podejście do życia w obrazkach, kolorach i dźwiękach

Kamil Porembiński

Botanik - życie za firewallem

Closed eyeŻeby nie usnąć za monitorem i przespać całą wiosnę poszedłem jakiś czas temu z Magdą do Botanika. Była bardzo piękna pogoda, świeciło słońce i było ciepło jak na początek wiosny. Mimo, że ogród został niedawno otworzony po zimowej przerwie to już był pełen ludzi. Całe rodziny, zakochane pary przechadzały się po parku szukając odrobiny spokoju od życia w mieście Łodzi.

BotanikZieleń w ogrodzie była przecudna. A zielono było wszędzie. Zielone łąki, drzewa a nawet żaby były zielone ;-). Słoneczko mocno grzało, więc część osób opalała się siedząc na trawie. Czasem chłodny podmuch wiatru marszczył skórę na ciele, by za chwile promienie słońca dały przyjemną nutkę ciepła. Przyroda budziła się do życia, a wraz z nią chciało się coraz więcej...

MossA było naprawdę zielono. Mech, który porastał drzewa tuż przy ziemi był soczyście zielony, a w pełnym słońcu wyglądał jakby był rośliną wręcz żyjącą pod wodą. Aż chciało się go wyrwać z ziemi i przynieść do domku, by delikatnie mienił się w pokoju koło komputera. Kiedyś miałem w domu mech, i nie wiem czemu mi usechł. Karmiłem go wodą....... chyba.

BotanikAle wystarczyło tylko skierować głowę w inną stronę by zobaczyć, że tam za płotkiem już jest miasto, z którego właśnie uciekłeś. Czasem widoki były wręcz groteskowe. Znad pięknych zielonych drzew okrytych żółtym blaskiem Forsycji widniały szare bloki, słupy wysokiego napięcia oraz wielka czerwona plama, która okazała się reklamą Media Markt.

LichensIdąc czy to po chodniku, czy ścieżce spacerowej wylanej z asfaltu mijało się zgrupowania porostów, które czasem układały się w różne zbiory, konstelacje lub figury, które do złudzenia przypominały konstelacje gwiazd, a czasem jakieś fraktale. Jasne plamki na ciemnym asfalcie. A to tylko taka prosta forma życia jak porost...

MagdaBiegając po parku można było spotkać wkurzoną Magdę, o której zapomniałem kiedy uganiałem się z aparatem za różnymi zwierzątkami, owadami lub pięknem przyrody. Szkoda, że musiałem biegać z aparatem typu idioten kamera. Niedługo idę z Magdą do ZOO, więc zapewne wezmę ze sobą Zenita i może coś piękniejszego z tego wyjdzie.

Roe-deerAle po Botaniku nie biegaliśmy sami - biegały z nami również sarny. Nie mam pojęcia skąd one się tam wzięły, ale uciekały przed ludźmi z miejsca na miejsce. Idąc spokojnie przez las, nagle mogłeś usłyszeć szelest i zobaczyć tuż przed tobą stado saren. Szybkie te bestie są! Najładniejsze były takie najmniejsze sarenki.

Seven-spot ladybirdW podróży po parku towarzyszyły nam niezliczone stada biedronek, które były bardzo ruchliwe i żywe. Nie mogły usiedzieć w miejscu. Latały, łaziły i ciągle się wierciły. Ciężko było zrobić im zdjęcie. No, ale jakoś się udało ;-)

FrogNatomiast żaby były wręcz leniwe. Siedziały na brzegu i chyba czekały na pocałunek od jakiegoś pięknego księcia z bajki. Nie bały się aparatu, ludzi a nawet patyka. Siedziały sobie na brzegu i wygrzewały się. Co jakiś czas wskakiwały do wody, robiły rundkę pod wodę i wracały na brzeg. Wiosna robi cuda.

MossZnalazłem też mój ulubiony gatunek mchu. Nie wiem jak się on nazywa, ale strasznie mi się on podoba. Uwielbiam jego zdjęcie makro. Pierwsze zdjęcie tego gatunku zrobiłem na Śmieciówie. Czyż nie jest on śliczny?

Pink treeKwiatów niestety nie było dużo. Zbyt wczesna wiosna by ujrzeć piękne bukiety. Jedynie drzewa pokrywały się różnymi kwiatkami. Były różowe, żółte lub białe. Za jakiś czas przejdę się ponownie do Botanika by zrobić zdjęcia zegarów słonecznych, które są obrośnięte pięknymi połaciami kwiatów.

Pink flowersRóżowe kwiatki na drzewie kusiły swoim wyglądem oraz zapachem. I skusiły nie tylko mnie. Kiedy poszedłem zrobić im zdjęcie zobaczyłem, że wkoło mnie lata ogromna chmara owadów, które wyglądały jak osy. Słysząc niskie brzęczenie za uchem strasznie się przestraszyłem. Po chwili ujrzałem wielkiego bąka, który jak helikopter transportowy ląduje na kwiatku. Przerażający widok..... :]

ConeWiewiórek nie było, ale były szyszki. Piękne małe szyszeczki, które czekały aż ktoś je zerwie. Ale nikt nie chciał... a raczej Ktoś mu nie pozwolił niszczyć przyrody. :] Teraz pozostaje mi poczekać do kolejnej pory roku i zabrać Magdę na spacer.

ikonka 24 kwietnia 2007, 12:31:27

Komentarze

Komentować mogą jedynie zalogowani
Składnia Textile Lite jest włączona.

Powered by Jogger. Copyright © 2002-2003 Justin Mecham & JabberPL Group

Licencja: Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0