PRL - życie po spożyciu
Właśnie przeczytałem artykuł PRL - życie po spożyciu i przypominam sobie czasy jak żułem Turbówkę i wymieniałem się papierkami z tejże gumy... :) To były czasy. Wkleję co ciekawsze teksty:
Kogiel-mogiel - uwielbialiśmy! Jadło się go na wpół ukręcony - cukier jeszcze chrzęścił pod zębami. Skończył się wraz z wiadomością o salmonelli - znienawidziliśmy kurwę na amen!
I nie dziwię się :]
Wyrób czekoladopodobny - bez komentarza. Trauma naszego dzieciństwa. Za to gówno producenci powinni smażyć się w piekle. Do jego produkcji używano cukru, kakao, oleju, śmietanki, etylowaniliny i jeszcze czegoś nieokreślonego… (może wosku?), a to przyklejało się do podniebienia i smakowało jak margaryna.
Sam marudzę jak na jakieś święta w domu pojawiają się czekoladopodobne mikołaje czy kurczaczki. Warto poczytać ;-)
27 stycznia 2007, 23:41:53
Komentarze
wyrób czekoladopodobny to jest u mnie na osiedlu w sklepie Tesco :P
nawet ma kilka smaków ;)
Powered by Jogger. Copyright © 2002-2003 Justin Mecham & JabberPL Group
Licencja: Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0





Wszystko jak zwykle zależy od punktu widzenia: słyszałam ostatnio, że dzieci z dostatniejszych krajów w owym (i nie tylko…) czasie uwielbiały wyrób czekoladopodobny, np. dzieci francuskie, dla których wtedy wyrób czekoladopodobny był bardzo trudny do zdobycia. Zupełnie jak dla polskich dzieci prawdziwa czekolada…