Informatyk, podróżnik, fotograf

Informatyczne podejście do życia w obrazkach, kolorach i dźwiękach

Kamil Porembiński

Cztery dni poza domem

Ostatnimi czasy spędziłem sobie cztery dni po za domem. Cud, miód i truskawki. Zaczęło się wszystko od tego, że byłem jednym z organizatorów konferencji. W czwartek przeprowadziłem się do Magdy by spokojnie się przygotować do piątkowego Wieczoru z Open Source. Czwartek mijał spokojnie. Pograliśmy sobie w Heroes III (co było błędem Magd, ale o tym potem).
Następnego dnia telefon ciągle dzwonił. Ludzie pytali o konferencję, o miejsca noclegowe i inne taki. Wyszedłem z domu wcześniej by spotkać się z kumplami i koleżanką, z którymi robiłem konferencję by dopiąć wszystko na ostatni guzik. Pojechalismy na uczelnię i zaczęliśmy się bawić rzutnikiem, głośnikami i tak dalej. Zaczęło się... Wszystko toczyło się sprawnie a wykłady prelegentów przerodziły się w miłą dyskusję na zadany temat. Wszystko w rodzinnej i upalnej atmosferze przebiegało prawie bez przykrych niespodzianek. A jaka była to przykra niespodzianka? Zachowanie paru osób pozostawiało wiele do życzenia. Rozumiem... cicha rozmowa podczas wykładu, ale nie namolne gadanie o jakąś koszulkę konferencyjną. Jakby koszulka była tu najważniejsza... Zresztą widać było, że ta osoba przyszła nie na konferencję, ale obłowić się nagrodami jakie załatwiliśmy. Darmowy basen, sauna cały wodny raj... i co? I pretensje, że tylko godzina na zabawę. Masakra. W końcu nie wytrzymałem i podczas wykładu krzyknąłem "Zamknij się!" i była cisza. Zresztą z jakiej racji miał dostać koszulkę jak nic nie zrobiłem dla tej konferencji? Heh... Żenada
Czas dobiegał końca i wykłady również. Ostatnim z prelegentów był człowiek z Allegro.pl. Pokazał nam jak działa allegro, jakie tam są serwery... i tutaj nie obyło się bez dowcipów. Żartowalismy wszyscy na temat innych serwisów, padów allegro i innych cudów. Było sympatycznie. Na sam koniec koledzy z Warszawy podrzucili mnie do Magdy (było późno i nie chciało mi się szukać nocnych).
A u Magdy wszystko okej. Napiłem się herbaty i poszliśmy spać. No bo co więcej robić? :)
Następnego dnia grałem w Heroes III. Po tylu latach siedzenia na Linuksie zatęskniłem za grą Heroes III. Magda nie mogła mnie oderwać od komputera. Grałem i grałem..nawet obiadu nie chciałem zjeść. potem oboje gralismy w Heroes III a potem w Disciples 2. To drugie jest głupie :P Heroesi rządzą ;]. Wieczorem zadzownił od mnie Qrczak i spytał czy chcemy truskawki. Okej. Dawaj... i to był błąd. Dawid przywiózł 4 pełne kobiałki truskawek. Zacząłem z Magdą je obierać. Truskawki, truskawki... wszędzie truskawki. Magda robiła koktajl, ale skończył się nam cukier, więc pojechaliśmy szybko do Tesco kupić mały zapas. Ja kupiłem spód do ciasta i bitą śmietanę. Po powrocie zrobilismy torcik truskawkowy z bitą śmietaną i koktajl truskawkowy. Sobotę i niedzielę spędziłem pijąć zimny napój z truskawek. jest pyszny :)
W niedzielę musiałem powoli się wyprowadzić od Magdy i wrócić do siebie. Po zjedzonym obiadku ruszyłem do domku. Wieczorkiem pojechałem kupić NOKIĘ 6021. Umówiłem się z człowiekiem z allegro, że odbiorę ją osobiście. Telefon jest super. :) W nocy siedziałem i się nim bawiłem zaraz po tym jak pozbawiłem go simlocka. I to by było na tyle...
Ogółem spędziłem miłe dnie i noce z Magdą :) Ciekawe kiedy razem zamieszkamy na stałe. Truskawki? :)

ikonka 19 czerwca 2006, 11:03:20

Komentarze

Podpis:
Treść:
Strona WWW (opcjonalnie):
Wpisz kod:code
Składnia Textile Lite jest włączona.

Powered by Jogger. Copyright © 2002-2003 Justin Mecham & JabberPL Group

Licencja: Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0