Ja nie rozumiem kobiet.... naprawdę ich nie rozumiem.
Ach te kobiety... Najpierw była zmina, podła, okropna i zła.
Batonik z białej czekolady jej nie pocieszył. Nie była zła na mnie,
ale cały gniew został na mnie wyładowany. Foch za fochem, zaczepki,
przykre słowa.... a potem? Nagle okazała się kochana, ciepła i
miła. Wtuliła się i zaczęła całować....
I o co tu chodzi? Wpierw wylać całe zło na Ciebie a potem... a
potem pocieszyć się Twoim kosztem.
A może powinienem się cieszyć z tego, że humor się Jej
poprawił?
31 marca 2006, 20:35:58
Komentarze
Zatem pozdrów brata :) Święte słowa. Nigdy nie chciałem rozumieć kobiet. Raz z próbowałem (dzisiaj) i się zawiodłem. Ale batonika przed chwilą zjadła..... :]
Dużo doświadczenia z nimi nie mam. Ale u mnie jest podobnie. Zmiana nastroju mojej lubej średnio co 30 minut. Kocha, Lubi, Nie lubi.. Jest wredna, jest słodka. Jest dobra jest zła i tak w koło Macieja :)
No to nieźle :P Co 30 minut :P Moja to ma chyba inne regułki w cronie wpisane.... tak bardziej losowo ;p
Może przesadziłem :). Ale dość często tak od 3 razy w zwyż przez dzień :)
Ja kiedyś zrozumiałem, że kobiet w życiu nie zrozumiem. I na razie dobrze mi z taką wiedzą. ;)
Powered by Jogger. Copyright © 2002-2003 Justin Mecham & JabberPL Group
Licencja: Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0





Jak mawia mój brat: "Kobiety to inny gatunek... Nie warto nawet próbować zrozumieć"