Informatyk, podróżnik, fotograf

Informatyczne podejście do życia w obrazkach, kolorach i dźwiękach

Kamil Porembiński

Moje życie :)


Małe dziecko bawiące się w piaskownicy i szepczące do siebie: "resetuje, formatuje" było niecodziennym widokiem na moim osiedlu. Koledzy sądząc po moim dziwnym słownctwie pytali mnie do której klasy chodzę. W sumie wtedy jeszcze nie wiedziałem o co im chodzi. No bo skąd? Ja dopiero co poznawałem świat gry w kapsle, czy wojny na kamienie. Oj... to ostatnie było bardzo fajne.
Człowiek dorastał i zaczął chodzić do szkoły. Podstawówka, gimnazjum - nie wyczułem żadnej różnicy. Odległość od domu niby inna, ale i tak wychodziłem z domu o tej samej godzinie. Lata mijały... Komputery stawały się coraz lepsze. Pogoń za nowinkami technicznymi mnie powoli nudziła. Kupująć nowy sprzęt uświadamiałem sobie, że zdążył się on postarzeć bardzo mocno kiedy wracałem z nim do domu. Pamiętam do dziś dnia jak przez wielkie śniegi wracałem ze sklepu z kartą graficzną GForce 2 32MB MX200 (którą mam do dziś i nie chcę żadnej innej). Zmarzłem mocno, ale czułem, że wygrałem coś, co zadziwi kolegów. I zadziwiło przez pierwsze kilka chwil, po potem wyszedł nowszy model i moja była już za słaba. I chyba to najbardziej mnie przekonało, że nie ma sensu gonić za tym wszystkim. Świat gier, klikanek, strzelanek przestał istnieć. Pasja do Pascala, Delphi i innych ciekawych rzeczy wróciła. Zacząłem znwou bawić się kompilatorami i systemem operacyjnym tak jak to robiłem w podstawówce. Te programy nie wymagają mocnego sprzętu.... nie aż tak mocnego jak gry.
Nadszedł czas liceum. Podobno miał to być fajny okres... No i był. Przyjechała do mnie do Łodzi nawet Patrycja w swoim śmiesznym uczesaniu . Gdziekolwiek nie słyszę to ludzie mówią, że w Internecie nie można poznać wspaniałych ludzi, że to tylko literki na ekranie, że nigdy nie wiemy kto jest po drugiej stronie.... i co? Ja im jak zwykle nie wierzę. Poznałem Patrycję bardzo dawno temu. Znamy się bardzo dobrze i rozumiemy (czasem). I szczerze powiedziawszy poza Qrczakiem nie ma drugiej osoby, która by mnie tak dobrze znała. Zresztą to i w Internecie miałem (podobnbo) dziewczyną. Lolitka, czy jak jej tam. Forumowicze starej daty wiedzą o co chodzi. Poznałem również Damiana (Vash). Oj... to jest wykręt. I nie dziwię się bo przecież mieszka w Poznaniu, gdzie są śmieszni policjanci.

Czas liceum to również czas pierszych zalążków miłości. A może tak naprawdę jej braku i zwykłego załamania. I chyba w tamtym okresie najbardziej ukształtował mnie się charakter. Zacząłem na poważnie robić to co robię i interesować się Linuksem. A czemu nie? Linuks przynajmniej nie wymaga kwiatów by się na nim zalogować. I coś w tym jest. Utrzymanie Linuksa przy sobie jest znacznie tańsze niż utrzymanie jedenj dziewczyny. Wyróżniam słowo jednej bo znam kolegów co mają kilka dziewczyn. Jak oni to robią?

W pewnym momecie zacząłem się zastanawiac kim być, kim jestem... A chciałem być ĸażdym Jakimś muzykiem, malarzem, chciałem nauczyć się ładnie śpiewać, chciałem tańczyć i patrzeć w gwiazdy no i w końcu chciałem byc .... informatykiem. Doszedłem do wniosku, że nasze życie jest zbyt krótkie by być każdą z tych osób. Zresztą będąc nimi nie będę sobą. Zakładając różne maski zależnie od sytuacji tracimy własne ja, które przecież nas charakteryzuje. No cóż. Zostałem sobą i robię to co robiłem... być może bardziej się do tego przykładam lub czasem mnie to męczy, ale ogółem jest fajnie.

W pewnym momecnie jak chyba każdy z nas (no może poza Qrczakiem) mieli chwile załamania - popularnie zwane dołkiem. I ja chyba też miałem coś takiego, ale bardzo szybko znalazło się dobre lekarstwo - kione. PS. Trzeba mieć receptę. :) Znudzenie, życiem, brak perspektyw na przyszłość... to chyba standard. Tak naprawdę broniłem się przed myślą, że będę miał dziewczynę. Z mego punktu widzenia (wtedy) wiązało się to z wysokimi kosztami utrzymania (coś jak cena serwera dedykowanego) i ciągłymi problemami (coś jak Windows). Myliłem się... jest gorzej :P No dobra. Żartowałem. W sumie od słynnego co poniektórym sylwestra mój świat znowu się zmienił. Najbardziej tę zmianę zauważyła Patrycja - no a któż by inny mógł to zauważyć. I jak patrzę na moje myśli jeszcze z przed sylwestra stwierdzam, że byłem głupi. No, ale cóż. Podobno człowiek mądzrzeje na starość. Fakt poznania Magdy pozwolił mi poznać życie. I to tym razem od tej dobrej strony. Tam za firewallem też jest ładnie. Nie mówię już o gwiazdach, na które często spoglądam, ale na studentki z Biologi na Uniwersytecie. Dzięki Magdzie poczułem się kimś, poczułem, że to co robię w jakiś sposób jest ważne dla drugiej osoby.

Kolejny okres życia przeskoczę.... bo jeszcze go nie przeżyłem. A co będzie kiedy nadejdzie nasz kres? Nie wiem, ale mam nadzieję, że będzie on równie piękny co nasze lata młodości, że znajdziemy lekarstwa na nasze bołe i dolegliwości. Ale przecież to jest tak odlełgy czas. Może lepiej zająć się teraźniejszością, która tak szybko nam ucieka z przed oczu.

ikonka 28 lutego 2006, 07:21:34

Komentarze

ikonka P., 06 marca 2006, 19:44:45

co ty mialbys za zycie bez patrycji ;]

Paszczak000, 06 marca 2006, 20:52:43

Żadne :) Dlatego jesteś mi bardzo bliska :)

ikonka Snake, 26 listopada 2006, 22:33:53

Bardzo ciekawy Blog, zainteresował mnie… nie to co inne, zapewne nie znajdę innych podobnych ponieważ zawsze mam mało czasu…
Pełen „szacun”.
Jeśli jednak masz go więcej byłbym wdzięczny jakbyś wszedł na stronkę i zostawił ślad po sobie…

ikonka maciek014, 28 października 2007, 20:28:47

fajny blog ciekawy nie to co inne podoba mi się twoje podejście do rzycia jesteś troche smutny wejdż jeszcze na bloga i napisz coś
p.s.ja mam 5 dziewczyn

Podpis:
Treść:
Strona WWW (opcjonalnie):
Wpisz kod:code
Składnia Textile Lite jest włączona.

Powered by Jogger. Copyright © 2002-2003 Justin Mecham & JabberPL Group

Licencja: Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0