Ciekawe przypadki na Politechnice Łódzkiej :)
"No co każdemu może się zdarzyć" - tak sobie w myślach skomentowałem wyczny moich kolegów z dnia
dzisiejszego. Od rana mieliśmy zajęcia z porgramowania, a że jako pierwsi wchodziliśmy do sali to
komputery były jeszcze wyłączone. Ogółem cała sala była bez prądu, więc zawsze jakiś student
przełanczał bezpiecznik i był prąd. Nie trudne zadanie... Prawda? A jednak. Kolega próbując włączyć
prąd wyłączył inną pracownić. Po chwili wpadł do sali jakiś doktro wrzeszcząc, że wywaliło
wszystkie prace jakie studenci pisali. No coż. Zdarza się ;)
Po jakiejś godzinie słuchania na temat funkcji i procedur w ADA 95 koledzy włączyli... muzyczkę,
która głośno i wesoło zaczęła przeszkadzać. Speszeni wcisneli power na obudowie i już do końca dnia
nie udało im się uruchomić systemu. No, ale muzyczka nie grała :)
Ja siedziałem z kolegą i znudzonym wzrokiem spoglądałem na monitor koleżanki. W tym czasie kumpel
co ze mną dziedział bawił się poleceniami:
net view net send
Wszystko byłoby okej, gdyby nie fakt, że wpisał w cmd polecenie:
net send * cześć
Wszyscy w pracowni usłyszeli jednocześnie pinkkk i komunikat net senda... Okej... Ale czemu
do sali wszedł znowu wkurzony doktor, że ktoś zakłóca kolokwium w innej pracowni? Chyba mu się
odechciało ukarać nas. Machnął ręką i wyszedł...
09 stycznia 2006, 15:47:14
Komentarze
*.bat - już wię tym bawiliśmy. net send szedł w pętli i nawalał po kompach i tylko pik, pik pik ;p
ale broicie;P łobuzy małe.. :D
Powered by Jogger. Copyright © 2002-2003 Justin Mecham & JabberPL Group
Licencja: Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0





heh net send * cos tam to swietna zabawka, swego czasu w LO z kolega za pomoca prostego skryptu w BAT cala siec zaspamowalismy, potem wylaczali na kompach usluge poslanca czy jakos tak sie to zwie (: